Dzieci bawiące się w oceanie Zanzibar
Afryka,  Podróże,  Zanzibar

5 powodów, dlaczego Zanzibar nie jest dla wszystkich

Już na wstępie zaznaczam, że ja jestem zachwycona Zanzibarem 😊 Dla mnie wyjazd ma być przygodą, dlatego też preferuję podróżowanie z wielką dozą samodzielności! Ten wpis jest właśnie o tym, dlaczego nasza podróż na Zanzibar stała się przygodą, a nie była zwykłymi wczasami w hotelu.

KRAJ TRZECIEGO ŚWIATA

Pierwszym powodem jest widoczna bieda. Tanzania, jak i należący do niej Zanzibar to postkolonialny kraj tzw. trzeciego świata. Na Zanzibarze panuje ogromna bieda. Pomimo coraz liczniejszych turystów na wyspie, kraj się na tym nie bogaci. Dlaczego? Większość hoteli to własność zagranicznych inwestorów. Hotel Uroa Bay Beach Resort, w którym się zatrzymaliśmy podczas pobytu na Zanzibarze należy do holenderskiego inwestora.

Budynek lokalnego sklepiku na Zanzibarze
Wóz na drodze Zanzibar

Pieniądze, które przeciętny turysta płaci za swoje wymarzone wakacje na Zanzibarze, nie pozostają w rękach Zanzibarczyków, ale powiększają dochód zagranicznych hotelarzy. Oczywiście, rdzenna ludność znajduje zatrudnienie w branży turystycznej, aczkolwiek nie w takim stopniu, w jakim mogłoby się wydawać. Po rozmowach z pracownikami hotelu dowiedzieliśmy się, że głównie pracują w nim mieszkańcy Tanzanii, w znacznej mierze ze względów religijnych. Na Zanzibarze panuje islam, kobiety zasłaniają włosy, czego nie mogłyby robić, jeżeli chciałyby pracować w branży turystycznej.

Sklepiki na plaży
Lokalna szkoła w wiosce Zanzibar
Szkoła w wiosce

NIESPODZIEWANY BRAK PALIWA

Kolejnym powodem są nieprzewidziane niespodzianki. Przed wylotem na Zanzibar zrobiliśmy dość obszerny research, przeczytaliśmy chyba wszystkie blogowe wpisy, jakie powstały w ostatnich latach na temat tej wyspy 🙂 A mimo to zostaliśmy zaskoczeni!

Jak to się stało?

Przygotowując się do podróży nigdzie nie znaleźliśmy informacji, że problemem, jaki może się pojawić na Zanzibarze będzie brak benzyny. Dla nas, jako że na własną rękę poruszaliśmy się po wyspie wypożyczonym samochodem, był to nie lada kłopot.

Nasza wypożyczona Toyota Rav 4 na Zanzibarze

Sytuacja przedstawiała się następująco: wypożyczone auto na kilka dni, zaplanowane wycieczki, jedna nawet opłacona (chodzi o Safari Blue), a w baku pusto.

! PRAKTYCZNA INFORMACJA!

W momencie wypożyczenia samochodu dostaniesz samochód praktycznie z pustym bakiem, więc weź to pod uwagę w trakcie negocjacji ceny wypożyczenia! Oczywiście od Pana przekazującego samochód usłyszysz słynne “hakuna matata!” i już nie będziesz musiał martwić się o paliwo do baku, gdyż od razu dostaniesz propozycję odkupienia paru litrów benzyny. Jeśli jednak chcesz gdzieś jeździć tym samochodem, to w sumie nie masz innego wyjścia 😅

Nalewanie benzyny do baku powód

Na wyspie jest dość dużo stacji benzynowych, ale co z tego, skoro WSZYSTKIE ŚWIECIŁY PUSTKAMI! Powód: tankowiec z Tanzanii nie przypłynął w zaplanowanym czasie i zapasy się najzwyczajniej w świecie skończyły. Pech chciał, że stało się to akurat w dniu, w którym wypożyczyliśmy nasz samochód i planowaliśmy wyjazdy.

O całej sytuacji z tankowcem dowiedzieliśmy się oczywiście w momencie, w którym podjechaliśmy na stację benzynową z zamiarem zatankowania. Wskazówka poziomu paliwa zbliżała się do rezerwy, więc cały dzień spędziliśmy na poszukiwaniach zaopatrzonej stacji. Niestety bez pozytywnego skutku … uwierzcie, że pytaliśmy wszędzie i wszystkich, a kosztowało nas to niemało nerwów.

W ostateczności daliśmy samochód jednemu z pracowników firmy, w której załatwialiśmy wypożyczenie, a on postanowił spróbować szczęścia w stolicy. Następnego dnia bardzo wcześnie rano pojechał naszym samochodem do stolicy i czekał w długiej kolejce przed stacją benzynową, żeby móc zatankować.

Shuttle bus
W oczekiwaniu na busa siedzę na krawężniku

Nie uwierzycie, ale o 8:00 rano samochód z pełnym bakiem czekał na nas na parkingu hotelu z kluczykiem w stacyjce.

Ja nie mogłam uwierzyć! 😊

WOLNY BIEG

Powiedzenie „Hakuna matata”, czyli “Nie martw się!”, “Nie ma problemu” i „Pole pole”, co znaczy “Powoli”, może Wam zacząć działać na nerwy, w szczególności jeżeli będzie się to wiązało ze sprzątaniem pokoju w hotelu, wymianą pościeli czy ręczników, albo naprawą zepsutej spłuczki. I to jest właśnie powód numer 3! Wszystko ma swój czas, więc musicie uzbroić się w cierpliwość. Nie zawsze można wszystko załatwić tak szybko jakbyśmy tego chcieli. Przykładowo, sprzątaczka może zajmować się waszym apartamentem przez calutki dzień, dzieląc sobie pracę w nieodgadniony dla nas sposób 😀

Bungalowy hotelowe Hotel Uroa Bay Beach Resort

! PRAKTYCZNA INFORMACJA !

Przed zarezerwowaniem noclegów warto pamiętać o tym, że 4 gwiazdki hotelu na Zanzibarze to nie jest standard 4 – gwiazdkowy, do którego my jesteśmy przyzwyczajeni na zachodzie 😉

Najważniejsze jest jednak nastawienie 😊 Dla mnie nie ma znaczenia luksusowy apartament, wolę nawet, jeśli hotel jest utrzymany w tradycyjnym dla danego miejsca stylu. Zwracam za to uwagę na czystość, a z nią nie było problemu na całym terenie hotelowym.

Hotel, w którym się zatrzymaliśmy miał tradycyjne bungalowy, które idealnie wpasowywały się w tropikalną scenerię.

Basen hotelowy widziany z góry Uroa Bay Beach Resort
Bar hotelowy w środku oceanu
Hotel o zachodzie słońca
Świeży kokos w hotelu
Nie ma to jak świeży kokos prosto z palmy!

ZNIKNIĘCIE OCEANU

Pierwszy poranek na Zanzibarze i wyczekiwany przeze mnie widok na Ocean Indyjski, a tu niespodzianka!!!

Nie ma wody! Nie ma oceanu! 😮

Odpływ oceanu kolejny powód

Za to jest odpływ.

Dowiadujemy się, że na Zanzibarze będziemy mieli do czynienia z dwoma odpływami na dobę, które każdego dnia występują o innych godzinach. Na internecie i w recepcji hotelu znaleźliśmy tabelkę z pływami, która w znaczny sposób ułatwiła nam planowanie kolejnych dni i plażowania.

W czasie odpływu ocean odkrywał wiele skarbów – od muszli, rozgwiazd i innych żyjątek, po uprawy alg. Można było się wybrać na daleki spacer w głąb oceanu, mając jednak z tyłu głowy myśl, że woda będzie się podnosić. Pewnego razu straciliśmy poczucie czasu i wracaliśmy niosąc torbę i aparat fotograficzny nad głowami 😅

Uprawy alg Zanzibar ocean
Ja na tle upraw alg ocean indyjski Zanzibar
Odsłonięta rafa koralowa

OTWARTA KORUPCJA

O wszechobecnej korupcji w policji na Zanzibarze czytaliśmy jeszcze przed podróżą. Ponoć rząd podejmuje kroki zwalczające to zjawisko, mimo tego większość turystów podróżujących po zanzibarskich drogach doświadcza korupcji w większym bądź mniejszym stopniu.

Pierwsze wrażenie było takie, że mnóstwo policji jest na drogach, zatrzymują głównie turystów, często po to, by wyciągnąć łapówki. Nam też się przydarzyło niejedno spotkanie ze służbami. I UWAGA! jedno rzeczywiście było korupcjogenne.

Budynek policji
Komenda policji na Zanzibarze

Sytuacja od samego początku wyglądała nieciekawie, bo w towarzystwie policji było też wojsko, a mój mąż nie miał zapiętych pasów. Zapytacie pewnie, dlaczego nie zapiął pasów, po co tak głupio ryzykować. I tym razem pechowa sytuacja. Policja złapała nas jakieś kilkanaście metrów od sklepu, w którym kupowaliśmy wodę. Wsiadając do auta po zakupach, okazało się, że pasy po stronie kierowcy zacięły się na amen, szarpaliśmy, odczekiwaliśmy i nic. Nie muszę chyba wspominać, że wypożyczona przez nas Toyota była w stanie pozostawiającym wiele do życzenia. Więc zaryzykowaliśmy i pojechaliśmy…głupio wyszło, bo na starcie byliśmy na straconej pozycji.

Policjant znał kilka słów po angielsku, postraszył nas sądem i zarekwirowaniem samochodu. Po dłuższej dyskusji, policjant kazał wysiąść z samochodu mojemu mężowi i wziął go na rozmowę “na bok”. Bez większych ogródek powiedział, że jak położy pieniądze na ziemi, to będziemy mogli odjechać. Przy czym beznadzieja naszego położenia polegała na tym, że rzeczywiście nie mieliśmy już praktycznie gotówki…marne $20, które za wszelką cenę chcieliśmy uchronić na jeszcze gorszą „czarną godzinę”. I wiecie co? Skończyło się dobrze. Policjant chyba już miał dość Mikołaja, który uparcie twierdził, że nie ma pieniędzy i puścił nas wolno, życząc udanego ostatniego dnia pobytu.

Mimo wszystko, radzimy unikać takich sytuacji. Znajomi mieli podobną przygodę w tym samym czasie. Skończyła się łapówką w wysokości $10. Nam się upiekło mimo tego, że za niezapięte pasy rzeczywiście grozi mandat.

KOSZTY – INFORMACJE PRAKTYCZNE

Wakacje ekonomiczne?

Muszę się przyznać, że nie zrobiłam szczegółowego rozliczenia naszego wyjazdu na Zanzibar, nie mam zapisanych wszystkich wydatków. Troszkę dlatego, że wówczas brakowało czasu, a troszkę, że podróż poślubna rządzi się swoimi prawami! 🙂

Zwierzęta w polu

Pojechaliśmy z biurem podróży, z takim planem w głowie, że korzystamy z ich lotu i hotelu, a pobyt na Zanzibarze organizujemy sobie sami. Ceny dwutygodniowego pobytu na Zanzibarze z biurem podróży oscylują w granicach od 4 200 zł/os i pną się w górę. Dlatego też wybraliśmy wówczas najtańszą możliwą opcję.

Dobra informacja jest taka, że wyjazd na Zanzibar można samemu zorganizować nawet o połowę taniej! Oczywiście jest to opcja dla osób “elastycznych”. Pojawiają się czasem oferty na ostatnie bilety czarterowe w cenie nawet niższej niż 1300 zł. Trzeba trzymać rękę na pulsie. Wybór zakwaterowania na Zanzibarze jest duży – zakres cenowy przeróżny (nawet 2 500 zł za 14 dni dla 2 osób!). Szukajcie na www.booking.com 🙂

Dlatego warto trochę poszukać na własną rękę i zorganizować sobie rajskie wakacje nie wydając przy tym fortuny!

Dla mnie osobiście powody, które opisałam w tym poście w żaden sposób nie wpłynęłyby na decyzję wyjazdu na Zanzibar 😀 Pojechałabym znów!!! Jednak nie wszyscy preferują wakacje pełne tego typu “wrażeń”, więc jeśli zastanawiacie się nad wczasami na Zanzibarze rozważcie wszystkie za i przeciw!

Ja polecam z całego serca!!! 😍

komentarze 2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: